Pink Piknik alive

Wrocławski zespół People of the Haze na streetowej imprezie PINK PIKNIK przy klubie Niskie Łąki.

Dźwięk mieszał się z kolorem, a kolor z energią. Jeszcze dziś malowanie murali i granie trwa! Oprócz tego warsztaty wszelakie (w tym naprawy rowerów dla dziewczyn) i projekcje filmowe. Warto się wybrać, pogoda zachęca do spaceru :)

PROGRAM PINK PIKNIK  na: 27/05/12/ N I E D Z I E L A

10.00
BAJKI WSZELAKIE – Poranek Filmowy dla Dzieci
PASAŻ HANDLOWY ( kramy na których kupisz i sprzedasz wszystko, możesz też wystawić swoją inicjatywę, stowarzyszenie oraz ideę)
Punkt Naprawy Rowerów (dobry rower to zdrowy rower )

12.00
open air
M I N D | T O | M I N D | T R A N S M I S S I O N

14.00
Maciej Phan + koledzy ( akordeon rules )
Krzaku/Guźla/Lalewicz/Piotr BAND (ArtBrut Crew)
Kwartet Cardamine (klasyczne instrumenty/dziki szał)

15.00
Projekt Zębatka, czyli dziewczyny do rowerów! Warsztaty z podstawowych napraw rowerowych dla kobiet. http://www.zebatka.u-f-a.pl/

13.00- 21.00
Retrospektywa KAN (projekcje kina off)
http://www.kan.art.pl/
Studio BWA

15.00
Joga
ul.Ruska 46a
maksymalna ilość uczestników: 25
/www.joganamaste.pl/

21.00
Projekcja filmu „Droga na drugą stronę” reż.Anci Damian – Nagroda Specjalna Jury na 37. Gdynia Film Festiwal
/www.droganadrugastrone.pl/

22.00
Klub Niskie Łąki
M I N D | T O | M I N D | T R A N S M I S S I O N

WIZUALIZACJE : iLumen / Dominik Podsiadły / Optical One /

Rytuał dla zdrowia

Eksperymenty medyczne i handel narządami we Wrocławiu? Spokojnie – to Rytuał dla zdrowia.

Spektakularne w swojej formule multimedialne wydarzenie, jakim jest RYTUAŁ, już w najbliższy weekend 11 – 13 maja.

RYTUAŁ doczekał się do tej pory ośmiu edycji, a każda z nich była poświęcona innemu tematowi. W tym roku zostanie poruszona tematyka zdrowia i medycyny w formie multimedialnych obrazów którym towarzyszyć będzie video art, animacja komputerowa, muzyka elektroniczna a nawet muzyka symfoniczna.

Na początek ruszy marsz pacjentów Rity Baum. W pidżamach i szlafrokach – poczuj się swobodnie i dołącz :) Zbiórka w redakcji “Rity Baum”, ul. Ruska 46A, lokal 12/13, III piętro godz. 18.30.

Natomiast w szpitalu przy ul. Poniatowskiego czekają już Domki lękowe, Refluxy i Epigonie.  Artyści zapewniają, że wyleczą wszystkich na amen.

.

.

.

PROGRAM

PIĄTEK, 11 MAJA 2012 – DZIEDZINIEC PRZED AKADEMICKIM SZPITALEM KLINICZNYM, UL. PONIATOWSKIEGO 2

19:00 – Otwarcie festiwalu i wernisaż wystawy

uczestnicy: Arek Bagiński, Joanna Bonder, Anna Gałuszko, Marek Grzyb, Katarzyna Gwoździk, Paweł Jarodzki, Jerzy Kosałka, Paula Kowalczyk, Marzena Krzemińska-Baluch, Robert Lenard, Dominika Łabądź, Izabela Moczarna-Pasiek, Wojciech Nekanda Trepka, Yolanta Ponton, Joanna Stoga, Agnieszka Tomaszewska, Antek Wajda, Marcin Wiktorski, Jacek Zachodny, Luiza Zimerman

słowo wstępne – dr Bogusław Bednarek – „Historia choroby

21:15 – Performance Rita Baum – Pacjenci od Rity promują swój najnowszy numer poświęcony rytuałom

podczas wernisażu oprawę muzyczną zapewnia DJ Maciej Frett

SOBOTA, 12 MAJA 2012 – INFOPUNKT NADODRZE, UL. ŁOKIETKA 5

18:00 – Wykład Michała Dudy „Architektura dla zdrowia – Dr House czyli uzdrawiająca moc szklanych domów”

19:00 – Powitanie, wprowadzenie do Rytuału dla Zdrowia i wykład Andrzeja Jóźwika „Epidemia cyfrowego nadzoru

19:30 – Wernisaż wystawy Nie mam dla Pani dobrych wiadomości (kuratorki – Karolina Pietrzyk i Ewa Głowacka)

uczestnicy: Ewa Głowacka, Paweł Grabowski, Kaja Kukuła, Grzegorz Łoznikow, Joanna Malinowska, Paweł Marcinek, Paweł Jan Modzelewski, Karolina Pietrzyk, Przemek Pintal, Anna Raczyńska, Aneta Solomonidu, Marta Sieczkowska, Agnieszka Sierzputowska, Aleksandra Waliszewska, Kamila Wolszczak, Aleksander Wójtowicz

21:00 – Wykład Lecha Molińskiego – „Od Kieślowskiego do Wolskiego. Wizerunek szpitala w polskim kinie dokumentalnym”

NIEDZIELA, 13 MAJA 2012 – KLUB ŁYKEND, UL. PODWALE 37/38

19:00 – Koncert zespołów The Ex i The Kurws

bilety 45 PLN (przedsprzedaż codziennie w klubie Łykend) / 55 PLN (w dniu koncertu)

www.facebook.com/events/

Wrocław patriotycznie post-apokaliptyczny

Browar piastowski - to tu zaczyna się historia Polski od morza do morza

Browar Piastowski – to gdzieś tu na pobliskich uliczkach rozpoczyna się historia opisana przez Roberta J. Szmidta

Ta historia zaczyna się gdzieś w uliczkach Nadodrza, w okolicach Browaru Piastowskiego. Zabrany wojskowym samochodem spod Browaru Piastowskiego, wraz zresztą transportu udaje się pod Ślężę. I to dosłownie, bo najbliższe dwa lata przyszło mu spędzić w wydrążonym w skale bunkrze zwanym Bastionem. Dwa lata atomowej wojny, dwa lata które sprawiły, że stał się jednym z Wyklętych.

Wyklętym, bo tak nazwano zdrowych ludzi w nowym świecie. W świecie w którym dzieci zabijają swych rodziców aby ulżyć im niewyobrażalnych męk umierania od choroby popromiennej, w świecie, w którym śmierć jest wybawieniem. W świecie, gdzie dachy mają już tylko nieliczne budynki, jak chociażby zaadoptowana na hospicjum hala targowa. W tym właśnie świecie tylko nieliczni nie mają znamion mutacji i nuklearnej wojny – nieliczni, którzy okres wojennej pożogi przeżyli w bezpiecznym wojskowym Bastionie. To właśnie ich uznano za winnych totalnej wojny atomowej, i to na nich spadła nienawiść miasta.

Moi ludzie zaczęli rozpowiadać o tajnej bazie, w której tuż przed Atakiem ukryli się ci, którzy zaplanowali tę wojnę, ludzie odpowiedzialni za rozpętanie nuklearnego piekła.[...] Wkrótce Bastion stał się synonimem wszelkie zła, a tych, którzy w nim zamieszkali, czyli was, nazwano Wyklętymi i uznano za wrogów ludzkości. Legenda zaczęła żyć własnym życiem.[...] Dzisiaj każdy człowiek w tym mieście uzna zabicie Wyklętego za wielki honor. Dlatego, moi panowie, powinniśmy się dogadać.
Robert J. Szmidt, Apokalipsa według Pana Jana, str. 77

Po postapokaliptycznym świecie spodziewać by się brutalnego  kultu anarchistycznej siły. Społeczność początkowo zdezorganizowana, wydawałoby się że powinna się podzielić na mniejsze podgrupy zarządzane przez bezlitosnych oprychów. A jednak Wrocławiem zarządza Burmistrz Jan Sobieszczuk, były doradca ministra obrony. Przypadkowo ocalony ze zniszczonego bunkra pod Radzyminem, szybko wraca w rodzinne strony aby tu rozprawić się z przestępczym Kartelem i przejąć władzę. Choć to władza samozwańcza, to jednak jego metody szybko przysparzają mu zwolenników. Autorytarne rządy, choć okrutne w swej formie, zapewniają wszystkim praworządnym obywatelom bezpieczeństwo – a gdy zostanie ono naruszone, także okrutną zemstę na sprawcy. To właśnie powstrzymuje mieszkańców od zejścia na złą drogę. Równocześnie sprawne zarządzanie powoduje, że Wrocław szybko wraca do stanu zapewniającego znośne warunki życiowe jego mieszkańcom, choć daleko tu do mowy o odbudowie. Po przyłączeniu się wojsk spod Ślęży, Burmistrz zaczyna wojskową ekspansję na dalsze tereny, do których już wcześniej dotarła sława Wolnego Miasta Wrocławia, a z czasem wręcz Rzeczpospolitej Wrocławskiej. Bo tylko szybka, zorganizowana ekspansja może zapewnić bezpieczeństwo na wypadek ataku ze strony innych państw…

Rynek we Wrocławiu

Rynek we Wrocławiu. Podobnie jak i dziś, tak i za czasów pana Jana tu właśnie mieścić się będzie siedziba władzy cywilnej

Jestem Polakiem, jak i wy jesteście Polakami. Nie prowadzę hordy najeźdźców, tylko polskie wojsko, pod polskimi sztandarami. Nie przyszedłem wam odbierać wolności, tylko przyłączyć was i wasze miasto do zalążka Czwartej Rzeczpospolitej. Tam, gdzie było i jest wasze miejsce, przez wzgląd na przodków, wiarę, język którym władacie. […] Dotarłem do kopalń Wałbrzycha i największych miast Dolnego Śląska, jednocząc je w jeden zdrowy i potężny organizm. Zatknąłem tymi rękami biało-czerwony sztandar na gruzach Jasnej Góry.
Dzisiaj my stoimy przed waszymi murami, oferując nadzieję na pokój. Możecie ją odrzucić, ale już jutro ze wschodu albo zachodu może nadejść kolejne zagrożenie. Nie wiecie, co dzieje się tam, daleko za horyzontem, na równinach Niemiec. Lecz nie to jest najgorsze. Nie macie pojęcia o tym, czy na stepach Rosji nie zbierają się dzikie, wygłodzone hordy, jak te, które pokonać musieli nasi przodkowie przed wiekami. […] Musicie bowiem wiedzieć jedno: ten kraj podzielony na republiki, dystrykty i wolne miasta nie zdoła się przeciwstawić żadnemu najeźdźcy. Tak już bywało, jeśli znacie historię, a nie wątpię, że znacie, wiecie, że to prawda. I powiem więcej, tak być może, i to w najbliższej przyszłości. Tylko w jedności tkwi nasza siła, a kto wam da tę jedność, jeśli nie ja?
Robert J. Szmidt, Apokalipsa według Pana Jana, str. 148-149

Drzwi katedry na Ostrowiu Tumskim, Wroclaw

To za tymi drzwiami dokonuje sie rytual Odkupienia

Kto zna historię Polski wie, że czasy pokoju i dobrobytu osłabiały nasz patriotyzm, natomiast czasy trudne i niespokojne jednoczyły Polaków do walki o silną ojczyznę. Tak jest i tym razem – Burmistrz Wolnego Wrocławia skutecznie jednoczy siły dawnej Ojczyzny, zwłaszcza w obliczu zagrożenia ze wschodu. I nie mówię tu o zagrożeniu ze strony nieistniejącego już dawnego Związku Radzieckiego – mówię o wiele straszniejszym zagrożeniu, dla którego ZSRR było nieprzekraczalną barierą, która nagle zniknęła w wyniku nuklearnej wojny. Zanim jednak dojdzie do konfrontacji, Burmistrzowi pozostaje odtworzyć Polskę od Tatr do morza, nawet jeśli to morze miałoby się zaczynać w Poznaniu a nie w Szczecinie.

Marzec ruszył mechanicznym krokiem w kierunku niezbyt stromego osypiska, potykając się o kawałki gruzu i fragmenty jezdni. Minął obojętnie Hummera, z którego wydostali się już oficerowie i towarzyszący im radni. Zsunął się po ziemistym zboczu i dotarł do brzegu. Nie zwracając uwagi na obmywającą mu stopy zimną wodę, szedł dalej. Ktoś krzyknął. Jeden głos, potem drugi przemknęły mu przez głowę. Znajome, ale jakże dalekie. Dopiero odgłos wystrzału osadził go w miejscu. Odwrócił się do zebranych na plaży towarzyszy broni. Potem raz jeszcze spojrzał na morze, którego nie powinno tutaj być. Opadł na kolana i nabrał w ręce zielonkawej wody. Przeciekała szybko między palcami, ale poczuł charakterystyczny zapach i pieczenie soli na każdej świeżej ranie. A tych miał na dłoniach wiele.
– Tam mieszkam – wymamrotał pancerniak, wskazując na morze. – Tam jest mój dom… Ten szary, przechylony… Tam są okna mojego pokoju, te otwarte, przez które przelewa się teraz fala.
Robert J. Szmidt, Apokalipsa według Pana Jana, str. 194-195

Zainteresowanych tematem rytualu Odkupienia, kodeksu praw pana Jana, zwanego Codex Vratislaviana i innzmi aspektami wizji Wroclawia postapokaliptycznego, zapraszam do blogu Wroclaw Fantastyczny, zakladka Apokalipsa wedlug Pana Jana. 

Asymmetry w obiektywie

W tym roku Asymmetry Festival przeniósł się z klubu Firlej do Browaru Mieszczańskiego. Dzięki temu zyskał trzy sceny, na których równolegle odbywały się wydarzenia. Powstała też scena klubowa – poniżej francuscy DJ-e Nicolas Chevreux i Igorrr drugiego dnia festiwalu i mocne brzmienia z trzeciego, ostatniego dnia muzycznej bomby.

asymmetryfestival.pl

Wrocław eklektyczny

Na przestrzeni ostatnich 8 lat wrocławską scenę klubową i eksperymentalną budowali muzycy z wielu formacji, m.in. Miloopa, Fat Burning Step, Digit All Love, Bipolar Bears, Oszibarack, East West Rockers, Mikromusic, Hurt, Lion Vibrations, Ragana, Kanał Audytywny. Czynny udział biorą też muzycy klasyczni Filharmonii Wrocławskiej (solista Jan Krzeszowiec), jazzmani (Tomek Kasiukiewicz) czy muzycy ze stron muzyki etnicznej (Michał Zygmunt).

Aby wykorzystać ten muzyczny potencjał Radek BOND Bednarz – muzyk, m.in. basista Miloopy oraz Fat Burning Step, stworzył Eklektik Session. To cykl eksperymentalnych sesji muzycznych z udziałem artystów związanych z szeroko pojętą sceną Wrocławia oraz artystów zagranicznych. W ten sposób zaczęła się tworzyć platforma współpracy muzyków oraz producentów muzyki klubowej z całego świata, wymiany doświadczeń, nowych form oraz projektów.


Na każdą sesję zapraszani są zagraniczni goście, którzy wspólnie z wrocławskimi artystami wykonują niepowtarzalny koncert. Jego styl tworzy się wprost na oczach publiczności - opowiada o swoim projekcie Bond. Gośćmi Eklektik Sesion byli pochodzący z całego świata muzycy, w tym dj’e , mc, artyści, grafiki  oraz  zespoły m.in   M.Path.Iq & Big Man (Berlin), Mad Danger (Londyn)  Pris – Uv Paint (Rotterdam NL), Boombaker (Berlin) Epoc Live (Londyn), Roli Mosimann (Szwajcaria), Maria Payne (Grecja, Wlk.Brytania), Wu Wei (Chiny), Tom Mays (USA), Blu Rum13 (USA), dj’e kolektywów Subwena, My Head Is Dubby,   vj-e Spectribe, Emiko, Toyo (Japonia).

Podczas ostatniej edycji Eklektik Session 15.04.2012 we wrocławskim klubie Bezsenność, Wrocławianie zagrali z gośćmi ze Szwajcarii, zespołem Brink Man Ship.

Brinkmanship to pojęcie z czasów zimnej wojny oznaczające politykę balansowania na krawędzi – tłumaczy Radek Bednarz. Kto był na koncercie mógł dostrzec trafność nazwy. To było balansowanie na krawędzi nowoczesnego połamanego jazzu, noise, czasami wręcz transowych brzmień, oczywiście za sporą dawką elektroniki, którą tak lubimy – podsumowuje.

Wrocławski Fat Burning Step opanowali scenę klimatem oscylujący wokół dubu/dubstepu oraz muzyki etnicznej. Do wspólnego koncertu zaprosili charyzmatycznego lidera Brink Man Ship – Jana Galegę, który na modulowanym elektronicznie klarnecie basowym idealnie wpisał się w improwizacyjny charakter koncertu.

Klimat koncertów Eklektik Session ciężko ubrać w słowa. Nie da się ich zaszufladkować. Można spróbować w “postmodern urban jazz”, lecz nie do końca, bo dochodzi jeszcze dubstep i elektro. I zawsze są jakieś niespodzianki. Podczas koncertu w Bezsenności Olga Kończak, wiolonczelistka znana m.in. z wrocławskiego Digit All Love, zagrała na erhu – chińskim instrumencie smyczkowym, którego specyficzny dźwięk nadał przez chwilę orientalnego klimatu całemu występowi.

I to właśnie jest eklektyzm po wrocławsku. Współczesna muzyka klubowa na najwyższym poziomie i połączone gatunki muzyczne. Dla mnie wpisuje się w definicję sztuki: ” niegdyś pełniła przede wszystkim funkcję związaną z obrzędami magicznymi”, z tą różnicą, że Eklektik Session pełni ją do dziś. Potrafią zaczarować publiczność.

K.R.

fot. Marcin Wojtowicz

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.