Śląsk Wrocław – Wisła Kraków 0-1

Piłkarze z Wrocławia ulegli Wiśle Kraków 0-1 w meczu gigantów 15. kolejki piłkarskiej T-Mobile Ekstraklasy 2011/12. W 50 minucie gola na wagę zwycięstwa zdobył dla Wisły z rzutu karnego Rafał Boguski. Mecz przyjaźni obejrzało na żywo około 43 000 fanów. Krakowianie zatrzymali rozpędzony Śląsk, ale piłkarze trenera Oresta Lenczyka w dalszym ciągu zachowują ogromne szanse na zdobycie tytułu mistrza jesieni.

Wrocławianie na przestrzeni 90 minut stworzyli sobie kilka doskonałych sytuacji, jednak piłka nie chciała tego wieczoru wpaść do bramki Wiślaków. Czasami do szczęścia brakowało tylko kilku centymetrów, czasami świetnie interweniował bramkarz gosci, Siergei Parejko. Śląsk nie był na pewno w tym meczu drużyną o klasę od Wisły gorszą; momentami brakowało po prostu przysłowiowej kropki nad i. I choć w statystykach pomeczowych to Wisła widnieje jako zwycięzca, ten mecz nie miał tak naprawdę przegranych. Śląsk dalej jest w grze o najwyższe cele, a zaprzyjaźniona drużyna z Krakowa zyskała cenne 3 punkty i przerwałą serię porażek. A wszystko to oprawione zostało niesamowitym dopingiem jedynej takiej publiczności w Polsce.

Gratuluję moim zawodnikom wygranej. To było dla nas dobre spotkanie, te 3 punkty są dla nas bardzo cenne. – podsumował spotkanie trener gości, Kazimierz Moskal.

Chciałbym pogratulować przede wszystkim publiczości. Nie spodziewałem się, że przegramy ten mecz po rzucie karnym.  Po straconej bramce mecz stał się bardziej nerwowy, ale myślę, ze w drugiej połowie stworzyliśmy sobie więcej sytuacji niż Wisła. Myślę też, że nie był to najlepszy mecz sędziego. – Orest Lenczyk

Przed piłkarzami Śląśka jeszcze tylko 2 spotkania w tej rundzie. Kolejny mecz 4. grudnia w Zabrzu z Górnikiem.

Dariusz Kuc

Śląsk Wrocław – Wisła Kraków

Już 25 listopada 2011 kolejne sportowe emocje we Wrocławiu. W 15. kolejce piłkarskiej T-Mobile Ekstraklasy piłkarze Śląska Wrocław podejmą u siebie drużynę Wisły Kraków. Będzie to już ostatnie piłkarskie spotkanie na wrocławskim stadionie w rundzie jesiennej. Po raz kolejny będziemy świadkami “meczu przyjaźni” we Wrocławiu. Po raz kolejny także mecz przy Alei Śląska obejrzy komplet widzów. Bilety na to spotkanie zniknęły z kas już we wtorek. Stadion Miejski staje się tym samym cudownym wyjątkiem na piłkarskiej mapie Polski – drugi raz z rzędu ponad 40 tysięcy fanów zapełni go w piątek do ostatniego miejsca. Pozostałe miasta mogą tylko marzyć o takiej frekwencji, a wszystko to za sprawą wrocławskich kibiców.

Drużyna z Krakowa, choć zawsze groźna i zawsze wymieniana w gronie faworytów do mistrzostwa, zanotowała ostatnio aż 3 porażki z rzędu i  zajmuje 6. miejsce w tabeli. Wrocławianie z kolei wygrali aż 4 z 5 ostatnich meczy i są liderem rozgrywek już od kilku tygodni. Przeciwnika jednak nie zlekceważą. Piłkarze Śląska chcą utrzymać dobrą passę i zdobyć tytuł mistrza jesieni. Chcą także pokazać kibicom, że we Wrocławiu warto jest się wybrać na mecz i zobaczyć dobrą piłkę. Tutaj liczy się każdy kibic.

Początek spotkania w piątek o godz. 20.30 na Stadionie Miejskim przy Al. Śląska 1. Dodatkowe linie tramwajowe i autobusowe ułatwią dojechanie na stadion. Emocje w meczu przyjaźni gwarantowane!

Dariusz Kuc

Śląsk – Lechia 1:0! Pierwsza wygrana na nowym stadionie.

Śląsk Wrocław pokonał Lechię Gdańsk 1:0 w meczu 12. kolejki T-Mobile Ekstraklasy 2011/12. Ponad 40 000 gardeł wrocławskich kibiców eksplodowało radością po ostatnim gwizdku w “meczu przyjaźni”.  Gola na wagę zwycięstwa strzelił Holender, Johan Voskamp. Drużyna z Wrocławia pozostaje liderem Ekstraklasy.

Emocje, które dało się odczuć, siedząc na trybunach wypełnionego po brzegi nowego obiektu na Pilczycach, dały się na pewno we znaki piłkarzom obu drużyn. W grze widać było nerwowość, a w pierwszej połowie oglądaliśmy w zasadzie tylko jeden strzał na bramkę. Do przerwy ciągle nie było wiadomo, kto zdobędzie pierwszą, historyczną bramkę w nowym domu Śląska Wrocław. Odpowiedź na to pytanie przyszła w 51. minucie spotkania. Z rzutu rożnego dośrodkowywał Sebastian Mila, a piłkę do bramki nogą skierował Johan Voskamp.  Od tego momentu gra obu drużyn poprawiła się, a sportowe emocje towarzyszyły kibicom już do samego końca meczu. Śląsk i Lechia miały swoje szanse, ale ostatecznie to gospodarze, niesieni oszałamiającym dopingiem kibiców, cieszyli się ze zwycięstwa.

Spotkanie przy Al. Śląska nie stało tego wieczoru na najwyższym poziomie sportowym. Piłkarze z Wrocławia na pewno mocno odczuli wielką wagę tego meczu. Nie zawiedli jednak i odnieśli zwycięstwo. Dzieła sukcesu dopełnili kibice. Doping, jakiego we Wr0cławiu jeszcze nie było, porwał chyba wszystkich będących na trybunach. Porwał także tych, którzy pierwszy raz wybrali się obejrzeć Śląsk na żywo. Mecz przebiegał spokojnie, a wrażenia zachęcały do powrotu na następny ligowe spotkanie. Dziś we Wrocławiu nareszcie można było poczuć atmosferę, jaka towarzyszy meczom ligi niemieckiej czy włoskiej.

Jestem zadowolony ze zwycięstwa. Poziom gry na pewno nie był zadowalający, ale już w trakcie spotkanie kilku graczy zgłaszało drobne urazy. Nareszcie nie musze już zazdrościć innym drużynom wspaniałych stadionów. – powiedział po spotkaniu Ores Lenczy, trener Śląska.

Po spotkaniu organizatorzy dziękowali obecnym za liczne przybycie i zapraszali na kolejny mecz Ślązaków u siebie – 26.11 z Wisłą Kraków. Kibice po opuszczeniu stadionu bez większych problemów mogli dostać sie do centrum miasta przy pomocy komunikacji miejskiej. Nie obyło się jednak bez paru drobnych tramwajowych awarii. Podsumowując, pierwszy mecz Śląska w jego nowej twierdzy zakończył się oczekiwanym zwycięstwem gospodarzy i pobudził apetyty piłkarzy kibiców. Wrocławianie zmierzają po mistrzostwo rundy jesiennej, a każdy przybyły na stadion kibic jest częścią tego sukcesu.

Dariusz Kuc

Śląsk – Podbeskidzie 1:0 Wygrana na pożegnanie

Piłkarze Śląska Wrocław pokonali u siebie Podbeskidzie Bielsko-Biała 1:0 w 11. kolejce T-Mobile Ekstraklasy. Ślązacy godnie pożegnali się ze swoim starym stadionem, a zdobywcą zwycięskiej bramki został Piotr Celeban. Zapisuje się on tym sposobem w historii klubu, jako zdobywca ostatniego gola przy ul. Oporowskiej.

Podbeskidzie Bielsko-Biała okazało się być wymagającym przeciwnikiem, stąd tylko jednobramkowa wygrana Wrocławian. Jedyny gol padł w 22. minucie spotkania, po akcji ze stałego fragmentu gry. Asystę zaliczył napastnik Śląska, Cristian Omar Diaz, a piłkę do siatki wpakował wspomniany wcześniej Piotr Celeban. I choć gracze z Bielska-Białej stwarzali sobie sytuacje bramkowe, nie byli w stanie pokonać mądrze grającej defensywy gospodarzy.

Wygrana z Podbeskidziem sprawia, że Śląsk wraca na fotel lidera Ekstraklasy przynajmniej na krótką chwilę. Jego utrzymanie zależy od wyników innych spotkań 11. kolejki.

Gratuluję Śląskowi wygranej. Myślę, że moi piłkarze zagrali dobry mecz, lecz przy utracie bramki zabrakło im koncentracji. Ekstraklasa stawia znacznie trudniejsze warunki niż 1. liga. – powiedział po meczu trener gości, Robert Kasperczyk.

Moi piłkarze zagrali mądrze i skutecznie. Myślę, że godnie pożegnaliśmy się ze stadionem przy Oporowskiej. Do zobaczenia na nowym obiekcie na Pilczycach. – Podsumował spotkanie trener Śląska, Orest Lenczyk.

Tym sposobem piłkarze ze stolicy Dolnego Śląska żegnają się ze starym stadionem, który spełniał będzie teraz rolę bazy treningowej dla Śląska Wrocław. Dla wielu kibiców Sląska na pewno jest to moment wzruszający, co podkreślał na pomeczowej konferencji sam trener Lenczyk. Następny mecz wrocławskiej drużyny zostanie rozegrany na nowoczesnym obiekcie na Pilczycach. W piątek, 28 października, Śląsk zmierzy się w ”meczu przyjaźni” z drużyną Lechii Gdańsk. Każdy może zostać naocznym świadkiem tego długo wyczekiwanego wydarzenia. Bilety już w sprzedaży!

Dariusz Kuc

Ostatni mecz Śląska przy Oporowskiej

Śląsk Wrocław – Podbeskidzie Bielsko-Biała, 11. kolejka T-Mobile Ekstraklasy, 22.10, godz. 15.45, stadion przy ul. Oporowskiej.

Wszystko ma swój początek i koniec. Wyjątkiem nie jest obecny, kameralny stadion Śląska Wrocław przy ul. Oporowskiej. W sobotę, 22 października, wrocławianie  rozegrają swój ostatni mecz ligowy na tym obiekcie! Po tym spotkaniu klub przeniesie się już na nowoczesny stadion, mieszczący się na Pilczycach. Sobotnim rywalem gospodarzy będzie ligowy beniaminek – Podbeskidzie Bielsko-Biała. Goście będą mogli zatem zapisać się małymi literami w historii klubu z Wrocławia, jako ci, którzy spróbują zdobyć zasłużony obiekt Śląska po raz ostatni.

Zadanie to jednak nie będzie dla nich łatwe. Śląsk zajmuje obecnie drugie miejsce w tabeli, mając tyle samo punktów co lider T-Mobile Ekstraklasy. Jego rywal - Podbeskidzie - okupuje środek tabeli. Kilka dni temu piłkarze Śląska pokonali graczy z Bielska-Białej 1:0 w meczu Pucharu Polski 2011/12. Ten wynik powinien wlać trochę pewności siebie we wrocławskich piłkarzy, choć mecze ligowe i pucharowe to zawsze nieco inne emocje. Niemniej jednak rywal na to jakże symboliczne spotkanie nie jest zbyt wymagający. Po ostatnim gwizdku kibice z Wrocławia chcieliby zobaczyć swoich piłkarzy w geście tryumfu i tego chyba należy się spodziewać.

Jako, że jest to pożegnanie ze starym stadionem, emocje towarzyszące temu spotkaniu będą na pewno szczególne. Być może organizatorzy przygotują także jakieś dodatkowe atrakcje dla kibiców. Będzie to symboliczne zakończenie pewnego rozdziału w historii klubu. Jedno jest pewne – warto pojawić się w sobotę na meczu i razem z piłkarzami Śląska Wrocław godnie pożegnać zasłużony obiekt przy Oporowskiej!

Dariusz Kuc

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.